Bracia, mamy pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje. Mając zaś kapłana wielkiego, który jest nad domem Bożym, przystąpmy z sercem prawym, z wiarą pełną, oczyszczeni na duszy od wszelkiego zła świadomego i obmyci na ciele wodą czystą. Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę. Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków. Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem, i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się dzień.
>P<
Każdy z nas może mieć słabsze dni. Miewamy momenty, w których naprawdę na nic nie ma siły. Spotykają nas sytuacje, kiedy rozmowy z innymi ludźmi mocno wyczerpują, a niekiedy wręcz irytują lub mączą. Słabsze dni mamy także w relacji do Boga: nieumiejętność skupienia, suchość modlitwy, zaniechanie dobra, niechęć i brak sił na cokolwiek. Mimo wszystko, szukajmy nadziei. Mimo wszystko, nie dajmy sobie wmówić, że jest tylko i wyłącznie beznadziejnie. Zachęca nas dziś do tego słowo. Bądźmy wytrwali, mimo wszystko... Przeczytaj raz jeszcze, na spokojnie dzisiejsze czytanie z Listu do Hebrajczyków nich ono będzie pociechą w trudnych momentach.
---------
fot. pixabay